środa, 26 lutego 2014

Wymarzony zając




Odkąd urodził się nasz Chrupeczek a było to równiutko rok temu (!) wymarzyłam sobie, że chciałabym aby dostał od nas zająca. Wiecie takiego co to będzie go targał za ucho i ciągał po całym domu, zająca który będzie jego ulubioną zabawką.
Przez pewien czas szukałam takiego idealnego okazu w sklepach z zabawkami ale jakoś żaden nie podbił mojego serca. Szukałam takiego "akuratnego" co to dobrze mu z oczu patrzy ;)
Kilka miesięcy temu "przypadkiem" ;) udało mi się kupić okazyjnie dwa kawałki materiału, które potencjalnie pasowałyby na zrobienie takiej zabawki. Tkaniny leżały, leżały i się doleżały ;) W tym tygodniu sprężyłam się bardzo mocno i wreszcie uszyłam go samodzielnie! :D Cel był poważny - pierwsze urodziny naszego synka! Nie będę ściemniać, jestem z niego dumna, mimo że od doskonałości typowych idealnych pluszaków z Chin dzielą go lata świetlne to nie zamieniłabym go na żadnego innego :)

Chciałabym podzielić się z Wami jak go wykonywałam, być może kiedyś też zechcecie zrobić podobnego przyjeciela dla swojego dzieciaczka.

Pierwszą sprawą było przygotowanie formy. Metodą prób i błędów przygotowałam wreszcie wykrój zajączka.
Wykrój obejmował:
4 x ucho
2 x głowa
2 x brzuch
4 x łapka
4 x noga
1 x ogonek


Widok kącika twórczego ;) :


Jak już wspomniałam do uszycia wykorzystałam dwie tkaniny - pierwsza to taki kudłaty plusz, natomiast druga to aksamit.
Drugim krokiem było zatem rozmieszczenie wykroju na tkaninach i wycięcie ich.

Plusz

Aksamit (z niego zrobiłam mordkę, brzuszek i spodnią stronę uszu)

Po wycięciu złożyłam poszczególne części ze sobą i spięłam szpilkami aby łatwiej było szyć. Najważniejsza zasada w tym momencie to:
Tkaniny składamy prawymi stronami do siebie, a więc to co ma być naszą prawą, ładną stroną zajączka (lub czegokolwiek innego) chowamy do środka. 

Przyszpilony zając ;)

No i teraz można już szyć :) Najpierw trzeba zszyć części zewnętrzne, tzn. uszy, łapki i nóżki, pamiętając aby miejsce, które będzie później wszyte w głowę lub w brzuszek zostawić nie zaszyte - tym otworem należy wywrócić daną część na prawą stronę i wypełnić wkładem.
Ja użyłam silikonowego wkładu kulkowego, takiego jak używa się do szycia pościeli hipoalergicznej.
Efekt:

Tutaj widać, że zając ma uszy już przyszyte do głowy, przygotowane i wypełnione są też łapki i nóżki.
Brzuch zszywamy wszedzie tam gdzie nie będziemy mocować głowy i kończyn. Wygląda to tak (jeśli powiększycie zdjęcie to będzie widać otwory zaznaczone niebieską kredą):


Teraz należy wywrócić brzuszek na prawą stronę i przyszyć do niego głowę, i łapki. Od tego momentu wszystko przyszywałam już ręcznie. 
Następnie wypełniamy brzuch wkładem wypełniającym i przyszywamy nogi.
Co do ogonka to niestety nie zrobiłam zdjęcia jak go robiłam ale polegało to na tym, że koło mniej więcej takiej wielkości jak głowa zająca przefastrygowałam wzdłuż brzegu a następnie "ściągnęłam" nitkę tworząc taką jakby starodawną sakiewkę na monety (jak z Robin Hooda ;)), wypełniłam ją wkładem, zaszyłam otwór i przyszyłam do pleców zająca.

Na końcu pozostaje nam stworzenie twarzy naszego pluszaka. Tu już technika dowolna, można haftować, przyszywać guziki, malować (w zależności od rodzaju tkaniny) co kto woli. Ja postawiłam na minimalizm i wyszyłam mordkę czarną muliną.

Efekt końcowy prezentuje się następująco:


Acha zapomniałam napisać, że uszyłam jeszcze muchę :D

Mam nadzieję, że synek będzie zadowolony :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

PS

A tu taki motyw muzyczny na dziś :D


The Beatles - All You Need  Is Love