sobota, 11 lipca 2015

Peeling grejpfrutowo lawendowy




Uwielbiam peelingi to nie tajemnica. I tak mnie ostatnio naszło żeby zrobić nowego ździeraka. Poprzedni skończył się jakiś czas temu (dawno, dawno temu) tak więc wyrzut sumienia już zaczynał mi krążyć nad głową.
Założenia projektowe: szybko, łatwo a w efekcie przyjemnie.


No i stało się, Buziak zabrał Chrupka gdzieś na przygodę a ja matka wyrodna poleciałam do lodówki (ha! bynajmniej nie żeby przygotować posiłek) i wyciągnęłam moje pudło z zabawkami :D
Ileż było ekscytacji, co najmniej jakby to było zadanie w służbie jej królewskiej mości, mózg pracował z wydajnością 300% A co! Czasem i mi się zdarzy.
W ciągu 20 minut powstał peeling do ciała i tonik na me lico.

Składniki (na oko oczywiście):
1 łyżka oleju kokosowego,
1 łyżka masła kakaowego,
po 1 łyżeczce oleju śliwkowego, jojoba i różanego (a co se będę żałować)
1 szklanka cukru zwykłego +/- pół szklanki ;)
1 łyżka soli Epsom,
10 kropli olejku eterycznego grejpfrutowego,
5 kropli olejku eterycznego lawendowego,
kilka kropli barwnika błękitnego.

Dwa pierwsze topimy w mikrofali albo w czym chcemy, dodajemy pozostałe płynne składniki, mieszamy i wsypujemy cukier oraz sól, tak żeby uzyskać dość sypką konsystencję.
I gotowe! Lux torpeda :D


Stosujemy na wilgotną skórę uważając żeby nie nalać wody do pojemnika z peelingiem bo powstanie syrop...
Efekt?


Mmm bezcenne kilka chwil tylko dla siebie pod prysznicem, w przyjemnych, relaksujących oparach olejków eterycznych. Wymasowane ciało odwdzięczy się cudowną gładkością a użyte oleje natłuszczą skórę dzięki czemu przez kilka kolejnych dni możemy sobie odpuścić balsamowanie.

Polecam!