piątek, 14 marca 2014

Biszkopt rzucany :)



Przy okazji urodzin Chrupeczka postanowiłam oczarować wszystkich super tortem ;) Poszperałam w internecie i znalazlam przepis na tort o nazwie "Biała truskawka".
Torcik wyszedł bardzo smaczny więc polecam, jedyna uwaga ode mnie to taka, że należy go trzymać w lodówce ponieważ w temp. pokojowej błyskawicznie zaczyna się rozpuszczać. No i jest bardzo bardzo słodki. Nie będę opisywać wykonania samego tortu - polecam stronę z oryginalnym przepisem tutaj.
Mój dzisiejszy post będzie o biszkopcie.
Tak. O najprostszym, najbardziej podstawowym cieście świata. Od dziecka potrafiłam go upiec bez specjalnych problemów. Nie sądziłam, że coś może mnie zaskoczyć.
No i zaskoczyło! Przez kilka dni zanim zdecydowałam się upiec biszkopt z nowego przepisu zastanawiałam się czy zaryzykować :) Poważnie :) Byłam pewna, że to nie może się udać. No nie ma takiej opcji żeby się udało! Jedynie pochlebne komentarze na temat tego biszkopta w internecie nie dawały mi spokoju. Myśłałam sobie - kurczę skoro tyle osób jest zadowolonych to muszę spróbować i zobaczyć o co tu kaman ;) Zawzięłam się, że jednak zrobię ale przezornie upiekłam go w sobotnie popołudnie żeby jeszcze w razie gdyyyyby jednak się nie udał ;) upiec mojego standardowego biszkopcika ;)
No dobra, tak gadam i gadam a nie powiedziałam o najważniejszym - tym biszkoptem trzeba rzucić! Tak tak i mało tego - pieczemy go bez dodatku jakichkolwiek spulchniaczy. Sama nie wiem co przerażało mnie bardziej - rzucanie czy brak proszku do pieczenia :) Do ostatniej chwili walczyłam ze sobą żeby nie dosypać jednak choćby jednej małej łyżeczki proszku, wiecie tak na wszelki wypadek ;)
A teraz do rzeczy :)

Przepis wygląda tak:

7 jaj
1 szklanka cukru (250g)
1 szklanka mąki pszennej tortowej
1/3 szklanki mąki ziemniaczanej (uwaga: jeśli chcemy biszkopt ciemny to zamiast mąki ziemniaczanej dodajemy 1/3 szklanki kakao)
szczypta soli

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni, grzałki góra dół, bez termoobiegu.

Wykonanie:

1. Oddzielamy białka od żółtek.
2. Białka ubiajmy mikserem na najwyższych obrotach na sztywno ze szczyptą soli.
3. Do ubitych białek po kolei dodajemy po jednym żółtku i stopniowo wsypujemy cukier. robimy to tak, żeby piana z białek nie opadła a więc staramy się zrobic to w jak najkrótszym czasie
4. Wyłączmy mikser.
5. W osobnym naczyniu mieszamy ze sobą mąkę pszenną i ziemniaczaną, dzięki temu w cieście nie powstaną grudki z mąki ziemniaczanej.
6. Do piany z jajek i cukru dodajemy stopniowo mąkę, mieszając bardzo delikatnie ręczną trzepaczką lub drewnianą łyżką.
7. Ciasto przelewamy do formy tortowej (okrągłej) o średnicy 26-28 cm. Forma powinna mieć dno wyłożone pergaminem natomiast boków nie smarujemy niczym, pozostawiamy suche.

Voila! Ciasto gotowe :) Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok 35-40 minut, do "suchego patyczka".
Po tym czasie, gdy mamy już pewność, że ciasto jest gotowe wyłączmy piekarnik, wyjmujemy je z piekarnika iiiii upuszczamy na podłogę z wysokości mniej więcej naszych kolan :D Poważnie :)
Dzięki temu biszkopt w momencie zderzenia z podłogą opadnie tylko tyle ile musi, minimalnie dosłownie i zrobi to bardzo równomiernie. Po rzuceniu biszkopt wkładamy z powrotem do piekarnika i zostawiamy przy uchylonych drzwiczkach do całkowitego ostygnięcia.
Po ostygnięciu odzielamy boki ciasta od formy za pomocą noża. Bardzo ładnie można go dzielić na krążki. Ja swój podzieliłam na trzy.
W ten oto sposób powstaje nam biszkopt pyszny w smaku bo bez zawartości jakichkolwiek spulchniaczy (które zwykle przecież możemy wyczuć w trakcie jedzenia) a przede wszystkim ma on IDELANY kształt, żadnych odstających boków, zapadnietego środka, itd. Jest to równiusienki krążek :)
Polecam, polecam i jeszcze raz polecam :)
Z pewnością ten biszkopt zostanie ze mną już na zawsze :D

PS

A tort Chrupeczka prezentował się następująco (przepraszam za zdjęcie ale robione było na prędce telefonem) :)


i dmuchanie :)